Taki refren powtarzał się w piosence, jaką zapamiętałem z wczesnego wiejskiego dzieciństwa. Śpiewała ją dziewczyna, użalając się nad swą bezbarwną dolą, nad życiem, w którym nic się nie dzieje, nic nie ma smaku. A tak chciałaby w nim iskie-reczki ognia, co burzy krew, i gałązeczki ziela, co nadaje smak nie tylko zwyczajnym, niebogatym potrawom dnia powszedniego, ale i nie mniej od,nich pospolitej treści codziennego bytowania.
To mnie naprowadziło raz jeszcze na rozmyślania nad dolą już może nie Robinsona Crusoe, ale naszych przodków słowiańskich w dalekiej przeszłości, a ściśle mówiąc nad ich dietą. Nie było w niej pieprzu, bobkowego liścia, angielskiego ziela, goździków, cynamonu, herbaty, kawy ani kakao. Musiała to być dieta raczej bezbarwna, chociaż na pewno zamiast zamorskimi korzeniami nasze prababki starały się ją urozmaicić miejscowymi ziołami, które już dawno poszły w zapomnienie.
Korzenie z Dalekiego Wschodu, używane jako przyprawy do potraw, oraz produkty roślin klimatu gorącego, służące do przyrządzania napojów, są dziś stałym składnikiem naszego codziennego pożywienia. Trudno byłoby wyobrazić sobie, jak byśmy mogli się bez nich obejść. Większość tych produktów to owoce krajów dalekich. Dlatego postanowiłem poświęcić im ten rozdział.
pieniądze na biznes | alveo | gry
|