Banany skrobiowe spożywane są w Indonezji najczęściej po ugotowaniu w wodzie razem ze skórką, która staje się wtedy zupełnie czarna. Po obraniu owocu miąższ zjada się tak jak banany deserowe. Ma on barwę żółtawokremową, jak surowy banan deserowy. Smak też jest podobny, chociaż wydawało mi się, gdy jadłem je w Indonezji, że banany skrobiowe po ugotowaniu są słodsze, ale mniej smaczne niż surowe banany deserowe.
Drzewo chlebowe
Codziennym pożywieniem Robinsona, który wylądowałby na bezludnej wyspie nie w południowo-wschodniej Azji, lecz na którymś z archipelagów Polinezji, stałby się też na pewno owoc drzewa chlebowego. Dla Europejczyka przeżyć dzień bez chleba to rzecz nie prosta. A tam właśnie, na wyspach mórz południowych, gotowe, wypieczone, smakowite, pachnące bochenki chleba rosną na drzewach. Wystarczy ręką sięgnąć. Tak przynajmniej opowiadali o nich pierwsi marynarze angielscy, którzy w XVII w. dopłynęli do Tahiti. Przymioty drzewa chlebowego rosły w ich opowiadaniach z szybkością wprost proporcjonalną do odległości między Anglią a Pacyfikiem i podbijały wyobraźnię. To pod ich pewnie wpływem wielki poeta okresu romantycznego w Anglii, George Byron, napisał utwór o raju na ziemi, jaki rozpościera się na wyspach Pacyfiku, gdzie człowiek nie musi pracować, nie musi w pocie czoła wyrywać ziemi plonów, bo wszystko, co mu do życia potrzebne, rośnie na drzewach, nawet chleb.
| |
|