Ale wróćmy do Syjamu, gdzie tak bardzo rozczarowałem się lotosem... Znalazłem tam owoc, na który rzuciłem się ze znacznie większą zachłannością.
Owocem tym był durian, którego sława rozeszła się na cały świat. Krążą o nim najbardziej sprzeczne opinie. Rośnie w Syjamie, Wietnamie, Indonezji i na Malajach. Niektórzy krajowcy przepadają za nim, inni go nawet nie tkną. Jeden z botaników niemieckich, przebywający przed kilkudziesięciu laty na Jawie, we wspomnieniach swoich napisał, że z daleka obchodził bazary, aby nie zetknąć się z durianem. Wszyscy są zgodni, że to owoc w smaku wyśmienity, ale ma jedną wadę - pachnie, a raczej cuchnie tak jak nic innego w świecie.
W Indonezji przebywałem w okresie, gdy durian jeszcze nie dojrzał, ale dopadłem go w Syjamie. Rośnie na bardzo wysokich drzewach. Owoce są barwy ciemnozielonej, duże, dochodzą do 2 kg, kuliste w kształcie lub nieco wydłużone, pokryte grubymi, tępymi kolcami. Kupiłem piękny okaz, przekroiłem i doznałem przyjemnego rozczarowania. To prawda, że cuchnie, ale chyba nie aż tak jak padlina, raczej jak jakiś zgniły czosnek lub zgniła cebula. W środku owocu kilka jasnożółtych czy kremowych gniazd miąższu wokół czarnych, przypominających kasztany nasion.
jak stworzyć stronę www | międzyzdroje imprezy | LG Swift
|